Autorytet tu, autorytet tam... 
Od kilku dobrych miesięcy chodzi mi po głowie (dosłownie!) jeden temat.
A mianowicie A U T O R Y T E T. Być może sobie od razu skojarzysz temat ten z czymś patetycznym lub filozoficznym. Ah, kolejna, która mówi o autorytetach! Ale w sumie czy kiedykolwiek ktoś zadał Ci pytanie kto jest dla Ciebie tak ważny, aby Cię prowadzić przez życie? Bo mnie naprawdę nie chodzi o patos, ale temat ten wręcz prosi się o zabranie głosu. A jak my kobiety wiemy, intuicji nie można przecież nie posłuchać. Dlatego słuchałam jej w temacie autorytetów i chciałabym o nich dzisiaj z Tobą porozmawiać. Weź sobie herbatę bądź kawę, wygodnie usiądź i porozmawiajmy. Nie chcę, żeby to był tylko mój monolog. Bardzo zależy mi na tym, abyś w tej rozmowie, chociaż będziesz tylko ją czytać, wzięła czynny udział. Bo czytając, możesz rozmyślać. A to co pomyślisz, możesz zapisać i wziąć z tego coś dla siebie i opowiedzieć o tym innym kobietom. Jesteś gotowa, Urzekająca?

Odkąd pamiętam, właściwie to już od przedszkola propagowano model autorytetów. W przedszkolu tym autorytetem była dla nas mama bądź tato. A jak nie oni, to dziadkowie lub po prostu opiekunowie. Mogli też być nimi rówieśnicy. Która to z nas nie pamięta tego, że zawsze w szkole była taka jedna dziewczynka, która była liderką, była do tego jeszcze mądra i piękna. Ah, przecież każda z nas chciała być na miejscu tej liderki! Lata minęły, szkoły pokończyłyśmy, a pragnienie posiadania autorytetu nadal w nas jest. Nadal nie zmalało, a tak sobie myślę, że wręcz przybrało na sile. Kiedy wpisuję w wyszukiwarkę internetową słowo „autorytet” od razu zapala mi się w głowie lampka…. Halo, halo, ale czy mogę mieć tylko jeden autorytet? No właśnie…. Ale do rzeczy! Okej, wpisałam w wujku Google to słowo i pierwsze trzy rzeczy, które pojawiły mi się to były: „autorytet – definicja”, „autorytet w danej dziedzinie” i wreszcie „autorytet – synonim”. Internet wręcz idealnie opowiedział mi o tym czym jest autorytet… Najczęściej autorytet postrzegany jest jako czynnik stabilizujący więzi społeczne i ma wydźwięk pozytywny. Istnieje jednak niebezpieczeństwo, iż nadmierne zaufanie do autorytetów grozi skostnieniem poglądów a czasem nawet ich zwyrodnieniem. Brak autorytetów w danej społeczności grozi jej rozpadem lub anarchią.

Ale ja nadal protestuję!!! Oh, może nie powinnam użyć tego słowa, bo przecież zaraz ktoś mi powie, że kolejna, co to sobie protestuje. Dobrze, ale ja protestuję, ponieważ Google mówi swoje, a my wiemy i czujemy swoje. Urzekająca… Odkąd usiadłaś do komputera i zaczęłaś czytać to co w tej chwili do Ciebie piszę (pamiętaj o dialogu), to czy nie pojawiło Ci się w sercu pytanie o Twój autorytet? CZY JA MAM SWÓJ AUTORYTET? Przypuszczam, że pojawiło się. Piszę do Ciebie, bo od kilku miesięcy zastanawiam się komu ja mogę zaufać i kto jest dla mnie na tyle mądry i dobry, abym mogła nazwać go swoim autorytetem. Być może jedne z Was zaskoczy to, a inne nie. Ale podam tutaj tylko jeden przykład, mimo iż mam ich kilka. 

Uwaga, uwaga…Kto jest Twoim autorytetem?

Moim autorytetem jest np. Jan Paweł II. Tak, tak, zaraz usłyszę „ale oklepane”. No trudno. Przyjmuję to, że ktoś tak pomyśli. Bo jak pomyśli tak, to zakładam, że choć przez chwilę zastanowi się nad pojęciem autorytetu. A to dla mnie już będzie duży sukces! 😊 Nasz papież był przede wszystkim człowiekiem. Takim samym jak Ty czy ja. Też miał rozterki, nie wiedział dokąd podążać, starał się mieć relację z Bogiem, ale i jemu czasem to nie wychodziło. Też szukał swojego autorytetu. Oparł go na Bogu. To jemu w 100% zaufał w każdym wyborze życia. I jak tak sobie myślę czy ja tak potrafię, to myślę, że jeszcze nie do końca… Kurczę, przecież on był takim wykształconym człowiekiem! Miał tak dobre serce, potrafił przebaczać, potrafił kochać bez pamięci. Potrafił modlić się wiele godzin, co oznacza, że przez wiele godzin był w łączności z Nim. Z Tatusiem. Nawet teraz jak to piszę, to mam łzy w oczach. Mam tak wielką tęsknotę za Nim, żeby też móc jak Papież mieć taką relację… Jeśli teraz zastanawiasz się kto jest taką osobą dla Ciebie, to nie odtrącaj tych myśli. Weź zeszyt i zacznij zapisywać każdą osobę jaka przyjdzie Ci do głowy. Nie musi to być wielki święty. Może być to człowiek, który mieszka obok Ciebie i tak samo jak Ty zmaga się z życiem i relacją z Bogiem. Osoba, która dodaje Ci siły i Cię inspiruje. Może nawet prowadzi, sama o tym nie wiedząc. Nie musisz temu komuś mówić, że jest dla Ciebie autorytetem. Czerp od niej, przebywaj z nią jeśli możesz. Rozmawiaj. Co nie znaczy, że masz mieć klapki na oczach. Osoba, która dla Ciebie może być wielka też jest tak naprawdę malutka. Jak Ty, jak ja. Jak my wszyscy. Tylko to jest osoba, która ma swój zwrot na Boga. Na Maryję. Tam szuka ucieczki. Tam najbardziej kieruje się jej serce. Aż dostałam rumieńców na myśl o tym, że może zaraz podzielisz się ze mną swoim autorytetem! Bo ja jestem bardzo ciekawa kto dla Was jest wielkim – małym człowiekiem? A może napiszesz mi, że nie odkryłaś jeszcze takiej postaci? To dobrze! Ja się też z tego cieszę! Bo żeby wiedzieć kto jest dla nas ważny, trzeba trochę soli zjeść z jednej beczki. Tak przysłowiowo a może i dosłownie. Trzeba zacząć poznawać tę postać. Jeśli nie istnieje ona aktualnie, to poczytać. Obejrzeć film. Porozmawiać z kimś mądrym o tym człowieku. Szukać swego autorytetu to czasem przejść morze szerokie i głębokie, trochę utonąć, ale wreszcie dobić do brzegu i mieć pewność, że to TEN. Że to TA. Wielki mały święty. Święta. I pamiętać, żeby słuchać w tym serducha! Bo to, że dla Kasi ważny jest np. Popiełuszko nie oznacza, że i ja mogę mieć z nim relację. Ważne, aby znaleźć człowieka, który nam odpowiada. Który może miał podobną historię życia do naszego życia? To czuć swoistą symbiozę, chemię, tudzież nadawanie na tych samych falach! Kojarzysz to uczucie, gdy poznajesz nową osobę i od razu jest ta nić porozumienia? Uwielbiam to! Ale również bliskie jest mi to, że najpierw kogoś nie rozumiem, wręcz nie mogę zdzierżyć, a potem…jakaś kolejna rozmowa, poznanie siebie i nagle jakiś element tej niezrozumiałej układanki zaczyna mieć sens. Nagle mamy falę. Nagle chcemy o sobie dowiedzieć się czegoś więcej, bo już się lubimy. I tak można! I to też jest piękne!

Proszę, napisz mi, kto jest dla Ciebie tak ważny i kogo tak podziwiasz, że jest Twoim największym wzorem, że go naśladujesz? Przeczytam każdą odpowiedź! Ważne, abyś zapisała na kartce, powiesiła ją na ścianie i od dziś, ale w szczerości ze sobą powiedziała: to jest mój człowiek. Chcę być taka jak ten człowiek. Choćby nie wiem co się działo, to zachowam krew i nie zatracę się w swoim życiu tak jak chcę, bo mam kogoś na kim mogę oprzeć się i kogo mogę zapytać: a Ty jakbyś postąpił/a?

Czekam na Twoją wiadomość! <3

Pozdrawiam Cię ciepło i jesiennie, Róża

Urzekajaca.pl ©2019 | Wszystkie prawa zastrzeżone
Powered By ClickFunnels.com